Regeneracja przekładni kierowniczej

Pierwsza na ruszt poszła przekładania kierownicza… Była tak obklejona błotem zmieszanym z płynem do wspomagania i z olejem, że nie dało się (dosłownie) stwierdzić skąd cieknie… Wszystko dookoła też było zachlapane olejem. Po dwóch dniach walki odpuściłem temat…

Generalnie utknąłem na zdjęciu wąsa – najpierw musiałem skorzystać z pomocy warsztatu oponiarskiego gdzie kluczem udarowym mi odkręcili zapieczoną nakrętkę, a potem najmocniejszy ściągacz do jakiego miałem dostęp skręcił się przy zdejmowaniu wąsa jak zabawka (po czasie przekonałem się, że to co pożyczyłem od sąsiada było bardziej zabawką niż ściągaczem). Skończyło się na wizycie w warsztacie maszyn rolniczych gdzie wąs zdjęto jakimś ściągaczem hydraulicznym… W warunkach domowych – jak to miało miejsce u mnie – demontaż tych zapieczonych elementów był praktycznie niemożliwy (grzałem, opukiwałem, zmrażałem itd. – nic nie pomagało). Może przy lepszym zestawie narzędzi (własny klucz udarowy + ogromniasta nasadka i BARDZO solidny ściągacz) dałoby się coś ruszyć z miejsca. W sumie… i tak wewnątrz niewiele dało się zrobić/uszczelnić bez dostępu do odpowiednich części.

Tak jak wspomniałem: swoją przekładnię zostawiłem na graty, a zamówiłem regenerowaną w http://semak.pl/. Najpierw dostałem przekładnię od K160, ale gdy przesłałem na maila zdjęcie swojej, bez problemu dosłano mi prawidłową.

Od tego czasu tematu przekładni nawet nie dotykałem – wszystko działa jak należy także pochwała za jakość regeneracji.

Nie mam niestety żadnych zdjęć z prac rozbiórkowych :( więc tylko załączam efekt rozbiórki:

AdobePhotoshopExpress_2014_10_17_10-29-29

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

    Michał Klimczak Opublikowane przez:

    Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *