Zbroimy się – trapy na początek

Podczas gdy auto trafiło do mechanika (o tym w kolejnym wpisie) ja zabrałem się za kompletowanie wyposażenia rajdowego… Nabyłem drogą kupna podstawę:

  • linę kinetyczną,
  • taśmę asekuracyjną,
  • szekle,
  • wodery,
  • hi-lifta.

Nie pamiętam czy wszystko kupowałem równocześnie (zapewne nie…), ale jakoś w niedługim czasie udało mi się to skompletować. Do szczęścia brakowało łopaty i trapów. Tą pierwszą do dnia dzisiejszego podwędzam przed rajdem teściowi, a trapy są własnego autorstwa (chociaż spawane były jeszcze nie przeze mnie).

Konstrukcja banalna i nic mnie niekosztująca (chyba paczka fajek dla znajomego spawacza): dwa profile + docięte na wymiar kątowniki znalezione gdzieś walające się w gospodarstwie. Całość zespawana, a ostatecznie pomalowana chlorokauczukiem na czerwono (żeby łatwiej było je odnaleźć w błocie).

Konstrukcja wyszła dość ciężka (generalnie nosi się je pojedynczo lub ciągnie po ziemi ;-)), ale za to iście pancerna. Raz nawet opieraliśmy na nich hi-lifta (bezpośrednio) podczas ratowania Parcha z błota. Trochę się zgiął jeden z kątowników, ale utrzymał ostatecznie całe auto na punktowym obciążeniu niewielkiej podstawy hi-lifta.

Wyszło to tak:

IMG_0379IMG_0380

Najnowsze wpisy

Najnowsze komentarze

    Michał Klimczak Opublikowane przez:

    Bądź pierwszą osobą, która zostawi swój komentarz

    Dodaj komentarz

    Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *